Czytaj z Zosią #46

Akcja czytelnicza „Czytaj z Zosią” promująca rodzinne czytanie i wywoływanie w dzieciach zainteresowania literaturą – i to już od najmłodszych lat. Część 46.

To już 46 raz, jak spotykamy się przy okazji prezentowania ciekawych książek dla dzieci i młodzieży. Dziś mamy dla Was pokaźny zbiór publikacji od wydawnictwa Egmont. Zapraszamy!

Masza i Niedźwiedź. Złota księga bajek

Zadziorna i rezolutna Masza to jedna z ulubionych bohaterek Zosi. Mamy w domu maszową pościel, maszowe ubrania, maszowe gadżety i – oczywiście – kilkadziesiąt maszowych książek. Ta jest kolejną z nich. Ma ponad 300 stron, mnóstwo kolorowych ilustracji i kilkanaście opowieści ze świata Maszy i Niedźwiedzia. Czy mogłoby być lepiej?

No, mogłoby. Książka ma jeden mały mankament – jej rozmiar i sposób szycia utrudniają przeglądanie książki i trzeba się trochę wysilić, aby szeroko ją otworzyć i pokazać dziecku. Ale poza tą drobnostką nie mam zarzutów – doceniam, że książka jest szyta, wydana na wysokiej jakości papierze i z fantastyczną, solidną okładką.

Co znajdziemy w środku? To, czego wszyscy się spodziewamy, czyli zabawnych, pouczających i ciekawych opowieści o przygodach Maszy, misia i ich przyjaciół. Jak zapewnia wydawca – są to nowe opowiadania – i rzeczywiście jest to prawda. Miło więc zagłębia się w książkę o ulubionym świecie, w której coś nas jeszcze zaskoczy. Mamy w domu np. sześćdziesięciotomową serię, z której każda część jest po prostu straszczeniem jednego z odcinków serialu, co jest oczywiście fajne dla dziecka, ale z czasem staje się po prostu nudne.

Polecam Wam tę książkę, jeżeli macie w domu małego fana Maszy. Ja muszę się przyznać, że czerpię ogromną przyjemność z czytania książek i oglądania bajek z tej serii – bo po prostu szczerze mnie bawią. W przeciwieństwie do np. Świnki Peppy, którą Zosia również lubi, a która dla mnie jest totalnie niezjadliwa. Masza rządzi!

Miki i przyjaciele. Nowa kolekcja bajek

Nowa kolekcja bajek to bardzo ładnie wydana seria, w ramach której pojawiły się m.in. publikacje poświęcone Gwiezdnym Wojnom, a także Smerfom, księżniczkom Disneya, Autom i paru innym. Do nas tym razem trafił zbiór poświęcony kultowym postaciom Disneya.

Na publikację składa się sześć opowiastek o przygodach Pluta, Mikiego, Goofy’ego, Minnie, Donalda, Daisy i siostrzeńców Mikiego. Choć książka ma ponad 125 stron, to przeważają w niej ilustracje, więc ilość materiału do czytania nie powinna przytłoczyć dzieciaków. Co ważne – całość napisana jest prostym i przystępnym językiem, a do tego wzbogacona o naprawdę ładne i kolorowe ilustracje, które cieszą oko, zatem maluchy powinny być bardzo zadowolone z tego, co finalnie otrzymują. Tym bardziej, że wydawca zadbał o błyszczący papier kredowy i grubą, napowietrzoną okładkę.

Donald, Miki i reszta bandy to symbole mojego dzieciństwa i bardzo się cieszę, że dzięki takim książkom mogę przybliżać ich mojej córce. Ja byłam wielką fanką Donalda, za to Zosia uwielbia Mikiego i Minnie, dlatego też poznawanie ich przygód nie tylko dzięki telewizji, ale właśnie dzięki książce, dostarcza jej mnóstwa frajdy. Polecam Wam nie tylko ten tom, ale także poprzednie – razem tworzą naprawdę piękną, wyjątkową serię.

Kobiety i nauka oraz Kobiety i sport

Publikacje o kobietach w świecie sportu oraz kobietach w świecie nauki doskonale wpisują się w panujący ostatnio trend na promowanie kobiecości w teoretycznie męskim świecie, na przybliżanie dziewczynkom wielkich, inspirujących postaci i na uczenie dzieci, że kobiecość jest fajna i że kobiety także robią wielkie rzeczy. Dlatego też z ogromną ekscytacją zaopatrzyłam Zosię w te dwie obszerne książki, licząc na to, że za jakiś czas odkryją one przed nią wielki świat wielkich kobiet.

W tomie poświęconym nauce znajdziemy sylwetki 50 badaczek, wśród których znajduje się także nasza Maria Skłodowska-Curie (co było dla mnie oczywiste jeszcze przed lekturą). W tomie sportowym Polek niestety nie ma, ale nie znaczy to, że nie warto po tę książkę sięgnąć. Dzięki obu z nich poznamy setkę kobiet, które dokonały w życiu czegoś wielkiego – odkrywały świat, biły rekordy, przekraczały granice i walczyły z ograniczeniami, jakie narzuca się kobietom.

Poza samymi sylwetkami znajdziemy tu także ciekawostki z obu dziedzin, np. płac w sporcie, nierówności w zatrudnieniu w świecie STEM, narzędzi laboratoryjnych czy mięśni. Całość jest mocno sfeminizowana, a przekaz obu książek jest jasny – dziewczyny i kobiety mają śmiało wyrażać swoje zdanie, walczyć o równe traktowanie i dążyć do spełniania marzeń.

Pisząc o publikacjach Rachel Ignotofsky nie sposób nie wspomnieć o tym, jak zostały one wydane. Obie książki należą do serii ART Egmont, ponieważ zadbano w nich o niesamowitą warstwę graficzną, która coś, co mogłoby być zwykła encyklopedią, czyni dziełem pięknym, wyjątkowym, zajmującym i stanowiącym prawdziwą ozdobę biblioteczki. Treść w nich zawarta podana jest prostym językiem, ewidentnie skierowanym bardziej do dziewcząt niż do kobiet, ale to czyni je bardziej uniwersalnymi. Ja zakochałam się w nich całą sobą. I będę Was zachęcać do tego, byście obdarowywali tymi pięknymi książkami i dziewczynki, i chłopców, a potem sami do nich zaglądali.


Wierzę, że któreś z opisywanych książek przemówią do nas i staną się idealnymi pomysłami na mikołajkowy prezent. Albo jako prezent bez okazji. Każda z nich idealnie się do tego nadaje.

Polub nas na facebooku:

9 komentarzy

  • Marcysiowo

    Marcyśka ma u siebie inną książkę z tej serii co Miki i potwierdzam, że są one bardzo ładnie wydane. W tą też planujemy się zaopatrzyć, chyba Dzieciątko nam ją w tym roku przyniesie 🙂

  • Kaśka Pala

    Masza rządzi i u nas 😀 Ale te książki o sporcie i nauce to bym cętnie sprawiła mojej sostrzenicy – jest już w odpowiednim wieku i interesuje się takimi sprawami.

    • Klaudyna Maciąg

      O, to jest dobry trop! Moja bratanica interesuje się piłką, robalami i męskimi sprawami, więc ja też powinnam pomyśleć o tym dla niej 🙂

  • Maciek

    Co toza głupia moda na promowanie kobiet w jakiś wyjątkowy sposób? Nie można było zrobić kompendium o kobietach i mężczyznach, trzeba od razu podkreślać ten cały feminizm? Teraz babom to wszystko wcisną, serio.

    • Klaudyna Maciąg

      Maćku,
      przecież kompendiów jest całe mnóstwo – wszelkie spisy legend sportu zazwyczaj koncentrują się na mężczyznach i tylko naprawdę bardzo znane kobiece nazwiska do nich trafiają. Jakoś nikt się nie burzy, że w męskich spisach nie ma kobiet, każdy traktuje je naturalnie. Tymczasem gdy pojawia się coś stricte kobiecego, nagle włącza się w to feministki. Dlaczego?

      Szukasz czegoś ogólnie o sporcie – wybierasz publikację ogólnie o sporcie. Szukasz czegoś wyłącznie o facetach – wybierasz publikację wyłącznie o facetach. Ale już o kobietach nie wolno?

      Nie widzę nic złego w tym, że powstają publikacje stworzone z myślą o promowaniu kobiecości. Tak samo jak nie przeszkadzają mi publikacje promujące np. męskie drużyny sportowe albo legendy (męskiej) piłki nożnej. Gdybym chciała czytać o czym innym – sięgnęłabym po inne książki, na pewno nie burzyłabym się, że tego w nich nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *